Jak nam było dobrze błękitny ból chmur i nieskończona jej wielkość nie wystarcza do wprawienia w ruch nieba Jak nam tutaj dobrze nikogo przy nas nie **Skrzydlaty świat poezji – Guido Haromszeki** **ZNAM TAKIE MIEJSCE** Znam takie miejsce gdzie samotność gości, Ta niespokojna co nie cierpi zgiełku, ,,Gdyby młodym nie ukrywano skrzydeł mielibyśmy teraz Ziemię pełną Aniołów" Zachęcam do zgłębienia tej myśli (w sumie wymyślonej teraz na potrzeby postu) czy aby na pewno robimy wszystko, by młodzi W Twojej jednej łzie Mnogość przeszłych istnień Ciężarem doświadczeń po policzku spływa Tworząc mokry ślad historii W każdym z nas zapisanym – bez MIŁOŚĆ PONAD WSZYSTKO Nie potrzebuję drabiny by poczuć się wielką ani oklasków tłumu by poczuć się ważną gdy miłość gości w mym sercu delikatna i Moje skromne - Marzenie to poczuć powiew morskiego powietrza rześki wietrzyk bryzy delikatnie rozwiewający włosy Zachwycić się kolejny raz . Opowieści dziadka Barda ^^ Kilka dni zajęło drużynie, aż mnich, a właściwie Emisariusz Rince przebudził się po krytycznych obrażeniach. Przy nim czuwała Milva tropicielka o specyficznym poczuciu humoru i mag-nekromanta Herold. Drużyna została przemieniona po długotrwałych modłach przez swoje bóstwa. Teraz, kiedy już pozbyli się swoich poprzednich słabości ( i tu mógłby powstać naprawdę długi monolog xD prawda Chriss? ) ruszyła do śmierdzących pozwolę sobie to tak ująć poszukiwań. I tak po długotrwałym obmacywaniu każdych z czterech ścian, jednej podłogi i stropu okazało się, że w pomieszczeniu na suficie była klapa, a w niej korytarz, a na końcu korytarza... ;) nieprzyjemne powitanie dla Milvy, która to jako pierwsza podążyła w nieznane. Ale może troszku bardziej szczegółowo& Nekromanta odmówił chodzenia po zakurzonych dziuplach, emisariusz ze swoją zbroją nie miał jak zastąpić w tym zadaniu kobietę, a tropicielka miała to po prostu wszystko w d& czy się ubrudzi czy też jako pierwsza zbogaci się o kosztowności i oszczędności zabitego pasterza. Milva z pomocą dżentelmena rycerza weszła w otwór w suficie, ciasnym tunelem prześlizgnęła się do kolejnej klapy, po otwarciu jej oczom ukazało się pomieszczenie, które po późniejszych przemyśleniach okazało się pomieszczeniem obok. Milva zeskoczyła& Bęc, trzask, prask i słyszym... I nic nie słyszym tak mogliby skomentować panowie w pierwszym pomieszczeniu. Rince długo się nie zastanawiając zdjął zbroję, podsadził maga i również podążył ciasnym i brudnym tunelem. Po drugiej stronie leżała w pomieszczeniu tropicielka kuląca się z bólu od nieprzyjemnych kolców, które uaktywniła zeskakując na podłogę. Po unieszkodliwieniu pułapki, a właściwie zniszczeniu drużyna rozpoczęła poszukiwania, nie omieszkała nawet w yhm odchodach, które to znajdowały się w rogu pomieszczenia, pogrzebać poszukać ( bo a nóż wydalił coś cennego xD). Taka to drużyna narodziła się po modłach: nie znająca ohydy i umiaru, pędząca na przód ciasnymi i ciemnymi ścieżkami, mająca własne cele i własne żądze. Dwoma słowy: kochaniutka drużyna Najsłodszy jednak jest fakt, iż mimo ubabrania się gówienkami drużyna odkrywszy informacje na temat pochodzenia trucizn niemyślała o sobie w pierwszej kolejności - a wtedy miło byłoby jakby jednak wzięła dobrą, porządną i ciepłą kąpiel - ruszyła do pobliskiej jaskini, co okazało się w przyszłości kilkudniową wędrówką po tunelach. I tak oto Milva, Rince i Herold weszli do groty. Na początku swojej wyprawy napotkała kilku trolli, widmowego grzyba i wyjca. Jest to tylko wzmianka o tych wynaturzeniach, gdyż największe niebezpieczeństwo kryło się w głębinach podziemnego jeziora i w laboratorium za wielkimi metalowymi drzwiami...Zacznijmy od drzwi xD Po 2dniach tułaczki i walki z wynaturzeniami w jaskiniach, drużyna dotarła do wielkich metalowych drzwi, które jakby mogły powiedziałby: Idźcie stąd, tam w środku nie ma niczego cennego co mogłoby Was podróżnych zaciekawić bądź co gorsza wzbogacić. Drużyna jednak miała swoją teorię ^^. Długo nietrwało jak drzwi były już otwarte, a drużyna swoimi złymi, chciwymi i prawymi oczyma wchłaniała obrazy do umysłu i analizowała pod dany przez ich charakter otrzymane informacje. Mnóstwo stołów zawalonych ziołami, miksturami i proszkami, a to wszystko to najlepszej jakości trucizny, piękny czerwono-żółty dywan, kocioł jakim by żadna porządna wiedźma nie pogardziła oraz posąg roboty wyśmienitego kamieniarza. Wszystko piękne i śliczne gdyby nie fakt, że posąg to tak naprawdę tymczasowa iluzja, a nie wszystkie ściany to - xD - ściany. Nie muszę chyba wspominać, że drowy jako magowie i wojownicy są wyśmienitymi przeciwnikami, nawet dla tak doświadczonej drużyny. Co prawda drużyna bystrze zauważyła wilcze doły pod dywanem jednakże starcie kosztowało ich nie lada małego wysiłku. Walka dobiegła końca, a śmiałkowie odkryli, że nie warto lekceważyć stan rzeczy o jakim informują tylko oczy. Zgrabione trutki i co cenniejsze przedmioty, a i kotłem nie pogardził czempion ^^. W labiryncie tuneli drużynę czekał jeszcze jeden niesmaczny kąsek. A mianowicie po uprzednim zgubieniu, następnie odnalezieniu i ponownym zagubieniu oczom drużynie ukazało się podziemne jeziorko. Na drugim końcu jeziorka łódki mówiące: Tam nikogo nie ma. My sobie tutaj tak tylko wypoczywamy na plaży kamienistej tego oto piękno-mrocznego jeziorka. I tym razem drużyna nie uwierzyła - xD. Rince zaproponował podróż wokół jeziora y byłby to dobry pomysł gdyby nie fakt, że jeziorko było zamieszkiwane przez Aboletha. Drow nekromanta klnął jak tylko otchłań najlepiej potrafiłaby wyuczyć swego mieszkańca co zainteresowało kilku innych drowów wcześniej już przybyłych. Starszy sierżant rozpoznając w nekromancie lordowskie pochodzenie i syna nikogo innego jak majora ruszył na ratunek. Niestety Herold nie miał dość wielkiej woli na ataki Aboletha i pod koniec walki rozpoczął się proces przemiany jego płuc w oskrzela. Po krótkiej rozmowie wyjaśniłoby się, że mag ma szlacheckie pochodzenie jednakże nadszarpnięta już jego wola po raz kolejny nie zdała testu, a tym samym zapewnił starszemu sierżantowi wieczny spoczynek w otchłani. Przemiana dobiegała końca i mimo, że drogę wyjścia z jaskiń było już widać, nekromanta został zmuszony (z przyczyn losowych xD) do przywitania się z nowym domkiem - podziemnego jeziorka. Drużyna wychodząc z jaskini musiała tylko zejść z klifu, zabić porucznika maga - drowa i wejść pod przykrywką na statek Leoxa, którego było już widać na horyzoncie. Ale to jak już sami się domyślacie była tylko formalność ^^ Przykłady Niebiosa wiedzą, skąd się bierze ta muzyka... - Z niebios? Jeżeli towarzyszy temu miłość, to jest to łaska zesłana z niebios. Literature Chyba walczę z niebiosami. Jakby ktoś upuścił ten ląd z niebios i zostawił tam, gdzie się roztrzaskał. Literature Sam prorok Abraham, odbudował Kabę wieki temu, a umiejscowiony wewnątrz wyjątkowy Czarny Kamień spadł z niebios. Co to będzie za ogień, który się upora z „niebiosami” i „ziemią”? Jaki będzie tego wynik? jw2019 Zanim zdołała zgromadzić swe siły i uderzyć na stolicę, Huma przepędził jej smoki z niebios. Literature Wyglądało to tak, jakby ktoś upuścił ten ląd z niebios i zostawił tam, gdzie się roztrzaskał. Literature Był mi, jak sądzę, zesłany z niebios, by zaprowadzić mnie do tej rzeki. Literature Uznała, że był aniołem zesłanym z niebios. Coś jak znak z niebios, od przeznaczenia czy czego tam chcesz. Literature Taki kształt przybiera też błyskawica, gdy uderza z niebios w ziemię. Literature Jakość jest wynikiem milionów aktów uwagi — nie tylko wspaniałych metod spływających z niebios. Literature – Spencer Wingate jest egocentrycznym pyszałkiem, któremu się wydaje, że jest darem z niebios dla rodu niewieściego. Literature Lekcja 71 Bycie robotnikami świata to honor pochodzący z niebios – Zamierzam ci pomóc. Literature – Głos Inevery drżał. – Czy przemawiasz do mnie z Niebios? Literature – Te istoty z niebios, przeciwstawiające się demonom, mają wiele imion, ale najczęściej są nazywane aniołami. Literature Zawsze gdy umiera dobre dziecko, z niebios zstępuje anioł i bierze je w ramiona opensubtitles2 Chodnikiem jak archanioł zesłany z niebios nadchodził pospiesznie oficer policji. Literature Tyle, że on sądził, iż twoje zdolności są rodem z Piekieł, nie z Niebios. Literature Gdzie jest ogień z niebios, by wypalić zarazę? Literature Wkrótce skały z niebios zdziesiątkują królestwo i zakończą jego panowanie. Jednakże Bóg poczynił już pewne kroki wobec Szatana, kazał go bowiem usunąć z niebios w pobliże Ziemi. jw2019 Simo-no-kuZgłoska pierwsza, w której z niebios sypią się żelazne gwiazdy Literature Gdy ręka samego Boga sięga z niebios opensubtitles2 Najmilsza sercu Boża dziecino! W dniu tak pięknym i radosnym, niczym kwiat w promieniach wiosny, życzę Ci miłości, szczęścia, pomyślności i to, o czym zamarzysz, by się spełniło, i to, co pokochasz, by Twoim było. MATKA Dziecię! jest mnóstwo Aniołów w Niebie, Co każdy krok twój śledzą z obłoku, Lecz tu na ziemi, tak blizko ciebie, Czuwa twój Anioł z łezką na oku. On cię osłania skrzydły swojemi, A więc go kochać i czcić potrzeba, Bo kto zasmuci Anioła ziemi, To jakby smucił Aniołów z Nieba. Czcij więc i kochaj matkę jedyną, Bo to twój Anioł drogą dziecino! BEZ MAMY Dziecinki moje! czy też wy wiecie, Czem jest mateczka dla was na świecie? Czyście też kiedy myślały o tem, Jakim to dla niej nieraz kłopotem Jest upór dziecka, które umyślnie, Z ócz biednej matki łzy rzewne ciśnie? I czy wiesz dziatwo, jakeś bogatą, Że są przy tobie mama i tato, Którzy nad tobą i dniem i nocą, Ciągle czuwają, wciąż się kłopocą, I wspólnie z całą pracują siłą, Aby dziateczkom ich dobrze było? O! dziatwo moja, figlarna, żywa, Ani przeczuwasz jakeś szczęśliwa! Ani ci przez myśl nie przejdzie może, Wciąż błogosławić wyroki Boże, Że wam w dniach wiosny dały, o! dziatki, Poić się słodkiem imieniem matki! Bo matka w życiu, dziatwo kochana, To ręka Boga z niebios zesłana; To ciche skrzydło Stróża Anioła, Które ci smutki rozwiewa z czoła; To jasna gwiazda, co od powicia, Świeci przez wszystkie dni twego życia. Jeśli Bóg dzieciom matki poskąpi, O! to tej straty nikt nie zastąpi... To nie odkupić jej łez potokiem, To wciąż się za nią obracać wzrokiem, To wciąż, na smutnem życia ściernisku, Tęsknić i tęsknić do jej uścisku! O! na kolana padnijcie dzieci! I temu oku, co dla was świeci, I temu sercu, co jakby złote, Ma samą tylko dla was pieszczotę, I tej opatrznej, matczynej ręce: Wdzięczność i miłość nieście w podzięce! Bo wy nie wiecie dziateczki drogie, Że są i inne dzieci ubogie, Co nie słyszały jeszcze ni razu Słodkiego matki swojej wyrazu, Ni jej tkliwego słowa pieszczoty, A noszą smutne imię: — sieroty! O! ty, po stokroć dziatwo szczęśliwa, Którą do serca matka przyzywa, I tak cię garnie w objęcia słodko: Jeśli się spotkasz z jaką sierotką, Co się samotnie błąka śród świata, Zastąp jej siostrę, zastąp jej brata! A ten, przed którym nic nie uchodzi, Bóg ci twe tkliwe serce nagrodzi! I ta mateczka biednej dziecinki, Za wszystkie twoje dobre uczynki, Długich dni pasmo wymodli w niebie, Dla twojej mamy, ojca i ciebie! JAK KOCHAĆ MAMĘ Zewsząd mię pytasz figlarna dziatwo, Jak kochać mamę? — a to tak łatwo: Zawsze jej tylko spełniaj rozkazy, Strzeż się najlżejszej na sercu skazy; Bądź wzorem cnoty i pobożności: A tem jej dowód dasz swej miłości. Bo czemże innem jej okażecie, Że ją kochacie i miłujecie? Cóż jej — nad własność twoją jedyną, Nad czyste serce, oddasz dziecino? Skoro ty jeszcze, mały aniele, Sam do rozdania masz tak niewiele? Więc tem ją naprzód kochaj serdecznie, Że w domu będziesz sprawiał się grzecznie; Tem, że do nauk, synku mój miły, Będziesz się garnął co starczą siły; Tem, że się nawet strzedz będziesz cienia Powodu, do jej łez i zmartwienia. Słowem, dziecino, na każdym kroku, Ową cześć dla niej miej na widoku! Bo cnota, pilność, piękne przymioty, To tajemniczy ów kluczyk złoty, Co ci w nagrodę, drobiazgu hoży, Na rozcież serce matki otworzy! ZAWSZE MAMA Zwróć się dziatwo ku tej dobie, W niemowlęce twoje latka, Gdy jak Anioł Stróż przy tobie, Pochylona stała matka; Jak już wtedy, wzrok dziecięcia, Jej jedynie szukał samej, Jak garnęłaś się w objęcia, Ukochanej twojej mamy. Czy pamiętasz dziatwo droga, Kto to pierwszy z otoczenia, Zwracał twoją myśl do Boga? Rączki składał do modlenia? Kto w serduszka twoje małe, Siał najpierwsze cnót zadatki? Kto ci głosił Bożą chwałę? Jak nie usta twojej matki? Czy wiesz dziatwo, czyje serce, Bóg na mistrza ci przeznaczył? Kto literkę po literce, Na książeczce ci tłómaczył? Kto cię uczył, jak nie mama, Władać piórem lub igiełką? Wszędzie ona, ona sama, Pierwsze niosła ci światełko! O! gdzie tylko się zwrócicie, Myślą, wzrokiem, drogie dziatki! Zawsze, zawsze tam ujrzycie, Ukochaną postać matki. Jej wzrok o was wciąż pamięta; Jej myśl o was wiecznie radzi; Jej to dłoń was pieści święta, I przez życie wciąż prowadzi. O! po stokroć wieku błogi, Póki każdym twoim krokiem, Dłoń kieruje matki drogiej, Póki rośniesz pod jej okiem! Bóg w jej ręce, lube dziatki, Całe wasze szczęście złożył, I On dla was w sercu matki, Tu na ziemi, raj otworzył! Zawsze mamawedług rysunku Fr. Tegazzo ROZMOWA Z MAMĄ — Powiedz mi, proszę, mateczko droga! Którędy trafić do Pana Boga? Czy ta jest ścieżka żywota wieczna, Co lśni na niebie jak wstęga mleczna? Czy jaka inna, ukryta może, Która prowadzi w Królestwo Boże? — O! mój najmilszy aniołku mały! Ten jak puch śniegu gościniec biały, Na którym ciepłą, wiosenną nocą, Gwiazdki srebrnemi skrami migocą: To tylko dla nas, jako wzór święty, Na lazurowem niebie rozpięty, By droga nasza była tak biała, Jak ta w błękitach wstęga wspaniała. Kto chce do nieba trafić, o! dziecię, Ten drogę znajdzie i tu na świecie... Niech tylko nigdy, jak źli wędrowce, Nie zbacza z cnoty gdzieś na manowce; Niech serce swoje bliźnim otworzy, Niech zeń przybytek uczyni Boży, A droga jego pójdzie najprościej, Z padołu ziemi, do gwiazd jasności. O! mój aniołku! przed tobą droga Leży, wiodąca do Pana Boga! Nie zbaczaj tylko na ścieżki kręte, Lecz powinności wypełniaj święte: A gdy w przyszłości kiedyś dalekiej, Przyjdzie ci żegnać ten świat na wieki, Bóg duszę twoją wzniesie do siebie I śród gwiazd jasnych zawiesi w niebie! IMIENINY MAMY Gwarno, rojno... W cichym domu, Od wesela aż drżą ściany; Dziatwa sobie pokryjomu, Przepowiada wiersz zadany, I gromadzi darów tyle, Że aż moc ich oko łudzi! Ciszej, ciszej, bo za chwilę Mama pewnie się obudzi! Czy to dzisiaj jakie święto? Czy kalendarz się nie myli? Że tak z twarzą uśmiechniętą, Czekasz dziatwo owej chwili? Coś ważnego snać się stanie? Lecz mi trudno dojść przyczyny... Więc powiedzcie! — „Cyt, mój Panie! Dziś są mamy imieniny!“ Cyt!... Już słychać kroki mamy, Już skrzypnęły drzwi alkowy... Ach! czy tylko podołamy, Wszystkie wiersze dobyć z głowy? Czy się które nie pomyli, Nie zapomni, nie zalęknie? Zmylić się w tak ważnej chwili, Pięknieżby to było, — pięknie! Cyt... Ach! czemuż tak serduszko W piersiach naszych bijesz głośno? Cyt... Ach! jakże jesteś muszko, Z tem brzęczeniem swem nieznośną! Cyt... Powtórzyć sobie warto Jak to rym się z rymem godzi... Wtem na rozcież drzwi otwarto, O! radości! mama wchodzi! Stoją dzieci zadyszane, W kącik tuląc się nieśmiało... Gdzież te wiersze tak umiane? A z odwagą cóż się stało? O! nic z tego!... Wszystkie wiersze, Majaczeją gdzieś przed okiem, Aż życzenia się najszczersze, Wysłowiły łez potokiem. Żadne nic już nie pamięta... Tylko jakoś rzewniej, czulej, W tym dniu matczynego święta, Do jej kolan dziś się tuli... A twarz, co się szczęściem płoni, I łezkami zaszłe oczy, Świadczą, że im serce do niej, Omal z piersi nie wyskoczy! Więc i mama rozrzewniona, O nic więcej się nie pyta... Tylko garnie je do łona, I w serduszkach wszystko czyta. Tylko uśmiech, który gości Na jej licu i łzy żywe, Są świadectwem jej radości, Że ma dzieci tak poczciwe! SERCE MATKI Znacie wy dzieci serduszko matki? Wiecież, co w głębi swej mieści? Ilu niebiańskich pociech zadatki I jaki ogrom boleści? Jeżeli dzieci dobre i grzeczne, Wnet serce bije w takt żywszy, Dzieląc wokoło blaski słoneczne, Swojej miłości najtkliwszej. Lecz kiedy dziecko źle mamie życzy, Gdy dziatwa krnąbrna, złośliwa: Serce jej, niby kielich goryczy, Po brzegi łzami opływa. A jak to serce dobre i święte, Jakie najczystsze na świecie, Jaką miłością dla was przejęte: Najlepiej sami to wiecie! Ileżto razy, kiedyście drżały Przed gniewem ojca, spłoszone: To serce matki, drobiazgu mały, Brało cię w swoją obronę. Lub gdyś na karę zasłużył nową I stał jak trusia w kąciku: Kto przebaczenia niósł tobie słowo I pocałunków bez liku? U kogo znajdziesz więcej rozkoszy? Czulej pieszczące cię dłonie? I gdzie ci z oczek nikt snu nie spłoszy, Jak nie u matki na łonie? O! po dniu białym, z światłem jarzącem, Dzieci kochane, jedyne! Takiego skarbu szukać pod słońcem, Jakiem jest serce matczyne! Bo gdy cię wszyscy opuszczą w świecie, Gdy ginąć przyjdzie ci marnie: Jeszcze i wtedy — zbłąkane dziecię, Serce cię matki przygarnie! MAMA PŁACZE Mama płacze... Srebrne łezki W ukryciu ociera, A Cherubin je niebieski Na skrzydełka zbiera. Zbiera skrzętnie rozrzucony Klejnot przy klejnocie, I sam płacze zasmucony, Przy smutnej robocie. A jak zbierze, wnet poleci I na wadze zważy, I na krnąbrne i złe dzieci, Bogu się poskarży. A łzę matki, nie tak łatwo Obmyć przeproszeniem; Bo łza taka, droga dziatwo, Zacięży kamieniem. I na serce twe zuchwałe, Co smuciło mamę, I na życie twoje całe, Wieczną rzuci plamę. I Bóg ciebie zagniewany Wypuści z opieki, I Stróż Anioł zapłakany, Odleci na wieki. A choć mama ci przebaczy, Ciężkie łzy goryczy, Bóg osądzi je inaczej I każdą policzy. Zła to dziatwa i bezbożna, Która mamę smuci: O! bo wszystko wrócić można, Lecz łez nikt nie wróci! NIE BUDŹ MAMY Nie budź mamy, drogie dziecię! Bóg sen dla niej zsyła, Wszakże ona tę noc przecie, Przy tobie spędziła. Noc calutką, ranek cały, Z takim niepokojem, Oczy mamy wciąż czuwały, Przy łóżeczku twojem. Byłaś chorą, — a mateńka, Tłumiąc w piersi łkanie: Wciąż śpiewała — „spij maleńka, Spij moje kochanie!“ I lekarstwo co godzinę, Podawała tobie, I tuliła swą dziecinę, Na piersiach, przy sobie. Teraz prawda, czujesz sama, Że ci znacznie lepiej: Pozwól dziecię, niech spi mama, Niech sen ją pokrzepi! Gdyś ty spiąca, wnet mateczka, Do snu ciebie tuli, I układa do łóżeczka, Nucąc słodkie luli. Więc ci wdzięczną być wypada, Irenko kochana; Patrz jak mama twoja blada, Jaka zatroskana. Nawet Boże! patrz dziecino, Com dostrzegł w półmroku: Dwie łzy srebrne zwolna płyną I świecą w jej oku. Ona i w tej chwili błogiej, Wciąż o tobie marzy! Czy nie widzisz, ile trwogi, Przebija w jej twarzy? A ty biegać chcesz filutko, Bo ci smutno samej... Cyt! — na palcach chodź cichutko, Nie budź, nie budź mamy! SŁUCHAJ MAMY Ej! dziecinki moje drogie, Pszczółek gwarny roju! Jakże dni wam płyną błogie, W szczęściu i spokoju. Ponad wami rodzicielska, Czuwa wciąż opieka, A mateczki dłoń anielska, Z pieszczotą was czeka. Nikt nad wami nie przewodzi, Nikt palca nie skrzywi: Towarzysze moi młodzi, Jakżeście szczęśliwi! Jednej tylko mamy swojej, W domu wolę znacie; Lecz powiedzcie, drodzy moi! Czy też jej słuchacie? Czy też o tem się pamięta, Dziatwo ukochana! Że jej słowo, to rzecz święta I nieodwołana. Że co mama wam zaleci, To tak spełnić trzeba: Jakby to był, drogie dzieci, Rozkaz dany z nieba. Bo jej rady, jej przestrogi, Nauki, wskazówki: To jak posiew niebios błogi, Na młodziutkie główki. Każda myśl jej w duszę wpadnie, Jak promyczek złoty, I wystrzeli potem ładnie, W uroczy kwiat cnoty. Niech więc dziatwa wciąż pamięta, Na mamy rozkazy, Bo jej słowo, to rzecz święta, Dla serca bez skazy. MODLITWA ZA MAMĘ Matko Najświętsza! oto do Ciebie, Co tam królujesz na jasnem niebie I słodkie imię piastujesz Matki, Idą w pokorze niewinne dziatki, I za swą mamę tutaj na ziemi, Błagają Ciebie modły rzewnemi: Daj jej za trudów i starań tyle, Pełne radości i szczęścia chwile! Ileż to ona nocy niespanych, Dni niespokojnych i przepłakanych, Ileż goryczy, Boże jedyny! Przebyła nieraz z naszej przyczyny. O! za tę miłość i poświęcenie, Zlej na nią Maryo! szczęścia promienie! O co, kołacząc do niebios bramy, Błagamy Ciebie dla naszej mamy! Wszak za to serce, którem nas darzy, I za to wszystko, co dla nas marzy I czem otacza nasz wiek dziecięcy: Nic, nic dla siebie nie pragnie więcej, Prócz, byśmy rosły dziateczki małe, Jej na pociechę, Bogu na chwałę. Więc Cię błagamy u niebios bramy: Daj na pociechę urość nam mamy! O! daj Królowo niebios sklepienia, Ziścić nam wszystkie mamy marzenia! Użycz nam łaski swej nieprzebranej, Aby nie smucić mamy kochanej! Wesprzyj chęć naszą i wątłe siły, Byśmy wciąż grzeczne i dobre były! I modły nasze przyjm w niebios bramę: Bo to za mamę naszą, za mamę! GWIAZDKA MATKI Na senną ziemię, Noc cicha spada; Na letniem niebie, Lśni gwiazd gromada. Lecz wpośród wielu, Szukam wpół senny, Mojej gwiazdeczki, Jasnej, promiennej. Gdzież się podziała, Mój mocny Boże! Czy już na wieki, Zagasła może? Czy w przepaść spadła, Jak kamyk z procy, Że jej daremnie Szukam wśród nocy? Wtem, gdy na gwiazdkę Patrzę malutką: Jakaś się postać Zbliża cichutko... Oczy się do niej Zwróciły same, I ucieszony, Ujrzałem mamę! Oparła rękę Na mem ramieniu; Jam duszą tonął, W jej ócz spojrzeniu. I nie zapomnę Przez całe życie, Żem w nich odnalazł, Niebios odbicie. A głos aniołka, Szeptał mi w uszko, Słowa, od których Drżało serduszko. I tak mi w duszy, One przytomne: Że nigdy, nigdy, Ich niezapomnę. Mówił, — że mama, To gwiazdka, dzieci, Co wciąż nad wami Promienna świeci, Co was do Boga Prowadzi co dnia, Ta najpiękniejsza, Gwiazda przewodnia. Po co wam gonić Za inną gwiazdką, Gdy ona wasze Oświeca gniazdko? A nad nią, dziatwo, Zapewniam ciebie: Niema piękniejszej, Na całem niebie. I odtąd zawsze Oczy łzawemi, Szukam mej jasnej Gwiazdki na ziemi. Ona mię wiedzie Drogą żywota: Mej drogiej mamy Gwiazdeczka złota! Żadna inna sytuacja nie przynosi więcej radości, szczęścia i obfitości kobiecie niż moment w którym dowiaduje się o nadejściu nowego członka w tym momencie prawdziwie rodzi się matka. Pojawiają się nowe marzenia i nadzieje dla nienarodzonego dziecka; nadzieje i marzenia, które później będą przenikać przez łono całej zachwycona kiedy poczułam nowe życie ruszająca się we tak wszystkie kobiety które doświadczyły tej niepowtarzalnej rzeczy. Każdą matkę przepełnia radość kiedy po raz pierwszy słyszy bicie serca jej rozwijającego się dziecka. Kiedy pierwszy raz czuje subtelne ruchy dziecka w jej łonie, jakby ktoś delikatnie głaskał jej długich godzinach wyczerpującego porodu, matka jest w stanie przekształcić cały fizyczny ból i cierpienie którego doświadczyła w bezwarunkową miłość dla dziecka. Nowego członka każdy kto twierdzi, że miłość matki zaczyna się gdy po raz pierwszy trzyma dziecko w ramionach, jest w dużym członek rodziny. Kiedy pojawia się miłość?Bez wątpienia miłość i radość matki rodzą się z chwilą gdy zaczyna rozumieć, że jej ciało stało się źródłem nowego łono zamieniło się w kołyskę. Jej piersi – teraz ciepłe i bardziej widoczne – będą wkrótce największym źródłem pożywienia i ścieżką do połączenia z jej nowo narodzonym zdaje sobie sprawę, że jest matką podczas pierwszego USG. Nie potrafi wtedy powstrzymać łez wzruszenia. Słysząc gwałtowne bicie serduszka swojego dziecka jej własne zaczyna bić równie szybko. Przytłacza ją ogromne szczęście wywołane pierwszym kontaktem ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Nowym członkiem jej matki nadal rośnie gdy zaczyna odczuwać te małe i subtelne kopnięcia w jej łonie. Przypominają jej one, że już nigdy w życiu nie będzie sama. Właśnie wtedy odkrywa prawdę: Cud życia pojawia się właśnie w tej chwili, w jej własnym zaczyna się kiedy matka zdaje sobie sprawę, że jej życie nie będzie idealne, ale za to bardzo wtedy, że prawdziwe i absolutne szczęście można osiągnąć tylko wtedy gdy dzielimy się nim z tymi których kochamy – z partnerem, członkami rodziny i z tą małą istotą która się w niej więzi z tym nowym życiemWiele osób ma, bez wątpienia, trudności ze zrozumieniem jak może dojść do tak silnego związku. Jednak każda kobieta która doświadczyła ciąży rozumie, że ta wyjątkowa i szczególna więź tworzy się w momencie gdy odkryjemy, że będziemy matka marzy o dniu w którym po raz pierwszy będzie mogła trzymać w ramionach swoje małe słońce. Wie, że są związani na całe życie. Każde USG, każdy mały ruch, stają się kamieniami milowymi w życiu wszystkich matka wie jednak, że czeka ją długi okres następne dziewięć miesięcy będzie musiała zadowolić się rozmytymi obrazami ultrasonograficznymi na czarno-białym ekranie zanim zobaczy swojego syna lub córkę twarzą w twarz i odkryje kolor jej skóry, włosów i będzie mogła wziąć swoje dziecko w ramiona i poczuć jego delikatną skórę. Będzie musiała zadowolić się i cieszyć każdym kopnięciem dziecka, które będą co raz ciąży, kobieta zaczyna czuć niepohamowaną potrzebę nawiązania więzi z życiem które w niej rośnie. Z tego powodu podczas odpoczynku będzie próbowała połączyć się z nowym członkiem swojej instynktownie, zacznie pieścić brzuch. Okrężne ruchy jej dłoni są niczym spokojna i pełna miłości rozmowa z dzieckiem – rodzajem matko, jeżeli identyfikujesz się z tym co tutaj czytasz. Bądź pewna, że te wszystkie uczucia są normalne dla zdrowej kobiety i nie pojawiają się bez powodu .Kilka badań naukowych potwierdziło pozytywny wpływ kontaktu prenatalnego pomiędzy matkami a ich nienarodzonymi czynności takie jak czytanie historii na głos lub odtwarzanie muzyki w czasie ciąży jest zaskakująco korzystne dla rozwoju dzień w którym dwa życia się rozdzielająNadszedł ten moment. Nowy członek rodziny postanawia opuścić twoje łono. Odchodzą ci wody i zaczynasz odczuwać słodki ból – ból który ogłasza przyjście twojego dziecka na ten czas aby być silną, dla siebie i przede wszystkim dla swojego dziecka. Najgłębsza możliwie miłość, ta na którą czekałaś w niepewności przez tyle czasu, ma się zaraz wszystkie dni noszenia w sobie drugiego życie w jednym momencie odchodzą w przeszłość. Odchodzą razem z bólem i cierpieniem których doświadczyłaś podczas własne oczy ujrzysz nowe życie, nowego członka twojej rodziny. Ułożysz go bezpiecznie w swoich ramionach. Uwierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, tą której istnienia nie byłaś pewna przez długi twój świat się zmienia kiedy usłyszysz pierwszy płacz twojego dziecka. Kiedy po raz pierwszy spojrzysz mu głęboko w może Cię zainteresować ...

najmilsza dziecino dziś z niebios zesłana